Jutro premiera nowego ubuntu. Już widzę te tysiące postów, recenzji, opinii, screencastów, podcastów, debcastów (?) i w ogóle someone casted a spell over the internet i takie tam. A ja napiszę o tym, że można sciągać service pack 3 do windows®xp i waży tylko 428KB - 1.0 MB.
Miałem pisać esej. Miałe, bo zamiast bootującego się Kubuntu ujżałem:
GRUB error 17...
Świetnie. Dobrze, że miałem liveCd Xubuntu (w Kubuntu nie działa mi net) i oczywiście zgooglałem co to ten error 17 itd. SuperGrubDisk - polecam do naprawiania wszelkich problemów z bootloaderami. Ja jednak użyłem go trochę inaczej, niż można było się tego spodziewać. Użyłem opcji WIN => MBR & !WIN! :(((((((((((((((((.
Gdyby Jogger był jak Wykop to by mnie zaminusowano :) Mam swoje powody, które pewnie niedługo opisze jakoś pokrótce.
W każdym bądź razie - Winda® wystartowała, jedyne co mi zostało to instalacja Tango Patcher bo lubię Tango-ikonki.
Czyli KDE bez taskbar'a
Niedawno wydano wersję 4.0.3 KDE - jako, że jest to stabilne wydanie - da się tego używać :) Powiem więcej - skutczenie zastąpiło wszystko czego od jakiegoś czasu próbowałem (Gnome, XFCE, Openbox i KDE3.5.8 aka brzydula ;). Jedyna godna KDE4 alternatywa to Ratpoison, którego w końcu muszę skonfigurować i zacząć używać podczas wykładów i innych sytuacji gdzie brak prądu z gniazdka - taki pulpit jest bardzo lekki :)
Samo KDE4 (imo) wygląda bardzo ładnie. Domyślny wygląd oraz ikony z tematu oxygen jest to jeden z niewielu wyglądów, którego nie chce mi się od razu zmieniać (pozostałe to Tiger i Leopard :)) Jedyne co popsuło mi wrażenia to... panel/pasek/bar/jakkolwiek to nazwiesz. Niby możliwe jest zmienianie jego rozmiaru, ale nie jest dostępnę dla mas :)
Update: dos dodał w komentarzu jak to zrobić :) Ale nadal nie jest to sposób dla mas :)
Trzy miesiące temu dos opisał jak można zmienić położenie panelu w KDE4 i generalnie nakreślił - z czym to się je.
Refleksja: Dziwna to rzecz w zasadzie - niby wydanie stabilne itd, ale brakuje czasami wydawałoby się fundamentalnej funkcjonalności jak edycja ustawień panelu czy też działające launchery (te umieszczane na pulpicie działają, te na panelu - już nie). Dlatego dziwi trochę konieczność edytowania plików konfiguracyjnych - choć z drugiej strony - w niektórych środowiskach jest rzecz na porządku dziennym vide IceWM.
Osobiście jestem jednak cierpliwy i nie przeszkadza mi to w codziennym użytkowaniu systemu - w końcu ile razy potrzeba edytować takie ustawienia?
Panel jest zbyt duży, zbyt czarny (bez rasizmu ;)) no i taki typowy, spójrz:

Z tym coś trzeba zrobić!
Jestem średnim zwolennikiem kopiowania rozwiązań z MacOSX - Finder jest chyba najgorszą aplikacją komerycjną w swojej klasie (sposób rozmieszczania ikon woła o pomstę do nieba), a dock też nie jest jakiś taki super (robi wrażenie w sklepie :) - poza tym - nie tylko ja tak myślę). Tak więc instalowanie czegoś dockopodobnego odpada (w moim przypadku :)). Potem naszła mnie myśl - a może zostawić same widgety (plazmoidy :D) w końcu wszystko jest widgetem
Zrobimy to szybko i bezboleśnie - bez geekowo-nerdowo-haxorskich pierdółek ;)
~/.kde4/share/config/lub
~/.kde/share/config/w zależności od twojej dystrybucji
plasma-appletsrc
[Containments][2]... # było [1] - w ten sposób usuwamy wszystko z pulpitu :)[1] oznacza pulpit - każdy kolejny wpis definiuje nowy kontener dla widgetów, miłe prawda?
Na początku chciałem po prostu zmienić wszystkie [2] na [1], ale z niewiadomych powodów - biurko się rozsypało i w ogóle cuda na kiju :) Może po prostu miałem pecha.
Tak to wygląda teraz:
Prz okazji - KWin daje pare fajnych możliwości - oczywiście zerżniętych z OSX'a:
To tyle :)
Po skończeniu pisania tego wpisu przypadkiem natknąłem się na bardzo podobny art na Lifehacker - Lifehackera nie czytam od jakiegoś czasu, ale chyba będzie trzeba wrócić ;)